Blog
Zawód aktor
Paweł Łęski
10 obserwujących 425 notek 161169 odsłon
Paweł Łęski, 17 lutego 2017 r.

Selbstschutz,

1354 2 0 A A A

Selbstschutz, wrzesień-listopad 1939


W połowie listopada 1939 roku Selbstschutz ze względu m.in na brutalność i niesubordynację jego członków, budzące zaniepokojenie nawet w kierownictwie SS, zostaje rozwiązany.
Do Selbstschutzu wstępowali etniczni Niemcy zamieszkujący dotychczas tereny polskie, to byli sąsiedzi Polaków. Mogli teraz regulować zadawnione sąsiedzkie porachunki. Historycy oceniają, iż większość spośród ponad. 50 000 zamordowanych przedstawicieli polskiej inteligencji na Pomorzu, podczas pierwszych tygodni okupacji niemieckiej, to właśnie ich ofiary. Relacje świadków mówią o gwałtach na kobietach i dziewczynkach, dobijaniu rozstrzeliwanych za pomocą łopat czy zakopywaniu ich żywcem. Byli i tacy Niemcy, oczywiście, którzy odmówili udziału w egzekucjach.
W Bydgoszczy wymordowano 40 procent profesorów szkół średnich, 34 procent księży, 18 procent prawników, 15 procent nauczycieli szkół podstawowych. Postępowanie przeciwko dowódcom bydgoskiego Selbstschutzu – Erichowi Spaarmannowi i Josefowi Meierowi, zwanego „krwawym Meierem” – umorzono w maju 1963.
"Czuję się związana z Bydgoszczą bo to miejsce mojego urodzenia(...) część historii mojej rodziny, która skończyła się w 1945. Od tamtej pory jestem Niemką żyjącą w Niemczech zachodnich. To co było w formie majątku już nie istnieje. Chciałam sobie wyjaśnić przeszłość, która została przez moich rodziców zatuszowana." - mówi bohaterka filmu dokumentalnego Gisela Medzeg - " Kiedy w wieku czterdziestu lat zaczęłam badać historię mojej rodziny wiedziałam jedynie, że dziadek Albert miał potężną cegielnie, dużą elektrownię i duży dom w Fordonie. Wiedziałam też trochę o historii moich rodziców. W różnych niemieckich archiwach zaczęłam poszukiwania związane z nazwiskiem Medzeg. W pierwszych dniach września kiedy zaczęła się wojna ani dziadków ani moich rodziców nie było tu na miejscu w Bydgoszczy czy w Fordonie. Bogaci Niemcy, którzy przynajmniej wiedzieli, że wybuchnie wojna wyjechali. Dziadkowie do Gdańska i Sopotu a ojciec przebywał w Berlinie. Po wojnie o "krwawej niedzieli" się nigdy w mojej rodzinie nie rozmawiało, po raz pierwszy dowiedziałam się o niej z odczytów w zorganizowanych przez towarzystwo niemiecko-polskie. Z Centralnego Archiwum w Berlinie otrzymałam kopię karty mojego ojca. Z niej dowiedziałam się , że był członkiem Waffen SS i należał do Selbstschutz Prusy Zachodnie. Z dokumentów dowiedziałam się też, że należał do Selbstschutzu w Fordonie, zresztą nie tylko on ale też księgowy z cegielni dziadka oraz inni jego pracownicy wtedy to stało się dla mnie jasne, że moja rodzina wiedziała a nawet musiała mieć swój udział w zbrodniach, które popełnił Selbstschutz, zaskoczyło mnie to i przeraziło, że nie zrobili nic aby temu zapobiec. W archiwach znalazłam znacznie więcej niż pierwotnie oczekiwałam. O rezultatach powiedziałam mojej matce ale ona wszystkiemu zaprzeczyła to była część mojego sporu z rodziną a ja potrzebowałam prawdy, żeby zrozumieć samą siebie, zrozumieć dlaczego moje życie było do tej pory zniszczone, prawda, która wyszła na jaw cieszy nie tylko mnie ale również ważna jest dla wszystkich ludzi w Bydgoszczy a moim poszukiwaniem nadaje sens..."
Dokument Urszuli Guźleckiej "Bydgoszcz 1939" wyróżniony został podczas V Festiwalu Filmów Historycznych i Wojskowych.

 

Czepiam się kurczowo tych zdjęć, które nigdy nie dadzą mi prawdziwej odpowiedzi. Choć wiem, że będę ośmieszany przez kokietujących intelektem, żałosnych odbrązawiaczy, którym to obojętne:

Siedzą na ziemi, oczekując na to co się będzie działo. Osoby dla wielu Bydgoszczan znane, nietuzinkowe. Jeszcze zapewne nie przychodzi im do głowy, że czekają na to co nieuporządkowane, przypadkowe. Przecież mieli czyste sumienie. Uczą się pokornie i rozsądnie nowej roli. Wzgardzani, wyszydzani. On w sutannie, ze wzniosłością, taki heros ducha o nazbyt szlachetnym spojrzeniu jako jedyny stoi. Niemiec w hełmie z karabinem na ramieniu chce skinąć na któregoś z zatrzymanych. Każdy kto jest na ulicy, wygląda przez okno zostaje sprawdzany, bada się dokumenty, aresztuje, również rozstrzeliwuje. Niemieckie władze zgodnie z listami, przygotowanymi potajemnie, dokonują zatrzymań. Mieli takie listy od miejscowych Niemców. To był element zdyscyplinowany to byli ludzie, którzy mieli swoje związki z ojczyzną. Podobnie jak w innych miastach Wielkopolski i Pomorza pierwsze działania niemieckie to inwentaryzacja elity intelektualnej. Ksiądz Kazimierz Stepczyński więziony w koszarach 15 Pułku Artylerii Lekkiej wraz z współwięźniami zostaje wywieziony w okolice Bydgoszczy, gdzieś tam rozstrzelany. Do dziś nieznane jest miejsce jego spoczynku.

Zdjęcie drugie:

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Kultura