Blog
Zawód aktor
Paweł Łęski
9 obserwujących 455 notek 167793 odsłony
Paweł Łęski, 18 maja 2017 r.

Za wzgórzami

205 1 0 A A A

Człowiek, który wychodzi i człowiek, który wraca to nie to samo, mówi pop-egzorcysta do Voichity, zakonnicy planującej opuszczenie klasztoru.


 

Alina i Voichita są przyjaciółkami z dzieciństwa spędzonego w, penetrowanym przez niemieckiego pedofila, rumuńskim sierocińcu. Jednak pomimo łączącej je cielesnej namiętności, przysiąg o wzajemnej wierności, Alina nie mogąc znieść ubóstwa, by dorobić jako barmanka, emigruje do Niemiec.

Teraz, gdy rozstanie staje się udręką wraca po Voichitę. Ta jednak zdradziła. Zakochała się w … Bogu, zaślubiona mistycznie Chrystusowi, przeznacza swoje życie służbie Cerkwi. Mieszka w niby klasztorze, przy niekonsekrowanym Domu Bożym, zarządzanym przez popa-uzdrowiciela. Przyjaciółki dostają od niego niechętną zgodę na zamieszkanie w jednej celi. Łączą je niewygasłe emocje, wspólna cela, dzielą przekonania prowadzące do kryzysu przyjaźni i wiary. Alina wciąż, gdy Voichita nachyla się nad nią, oczekuje niby hostii warg by z nich zaczerpnąć spokoju. W to miejsce nadchodzi histeria i opętanie.


 

Film Cristiana Mungiu „Za Wzgórzami”, podobnie jak nagrodzony Złotą Palmą „4 Miesiące 3 tygodnie 2 dni”, w sposób stonowany opowiada o konflikcie jednostki i zbiorowości, święci triumf na Festiwalu w Cannes otrzymując główne nagrody za scenariusz i dwie role kobiece. Reprezentuje Rumunię w wyścigu po Oskara a wraz z obrazem „ Śmierć pana Lazarescu” świadczy o wznoszącej się fali rumuńskiego kina artystycznego.

 

Do nakręcenia filmu, zainspirowała reżysera powieść korespondentki BBC w Bukareszcie, Tatiany Nicolescu Bran „Deadly Confession”, dokumentująca przypadek dziewczyny, z wcześniej rozpoznaną schizofrenią, zmarłej podczas rytuału egzorcyzmów. Wersja teatralna powieści miała wcześniej swoje realizacje w La MaMa Theatre w Nowym Jorku, w Paryżu w Behague Palace. Film też niesie ze sobą pewną teatralność, pozbawiony kontrplanów, bazujący w scenach zbiorowych na często nienaruszalnej kompozycji postaci, czasem trójkątnej (Boh trojcu lubit). Kamera ustawiana frontalnie. Długie ujęcia. W całości, z bardzo ekonomicznym montażem.


 

Jeżeli chodzi o odrobinę dziegciu, to jest nim mimo starań o ucieczkę przed ślizganiem się po powierzchni zjawisk i przed tendencyjnością, schematyzm. „Za Wzgórzami” po części wpisuje się kategorię kina nunsploitation, powielającego podobny schemat, szczególnie modny w latach 70, podgatunek filmu eksploatacji, opowiadający o chrześcijańskich zakonnicach zamieszkujących klasztory, szukającym konfliktu na tle religijnym lub seksualnym, gdzie często osią narracji jest życie w celibacie, przesłaniem zaś krytyka kościoła chrześcijańskiego i konieczne zwycięstwo moralne „freethinking” nad „wsteczną tradycją”. Protagonistka takiego kina realizuje poglądy feministyczne, odrzucając autorytarny reżim i odmawiając podporządkowania się. Czarnym charakterem jest często siostra przełożona, przedstawiana jako sadystka lub w wersji soft nadzorca-służbista, tutaj rolę taką pełni pop-uzdrowiciel.


 

Osobną kwestią są świetnie, w sposób naturalistyczny zagrane główne role kobiece. Jest w nich prostota jako esencja dobrego aktorstwa. W jej osiągnięciu pomocne staje się komunikowanie z widzem poprzez partnera, a ich aktorska kreatywność zawarta jest w wachlarzu możliwości odpowiadania na bodźce.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Kultura